FAScynujące forum Strona Główna FAScynujące forum
Forum dla rodziców, opiekunów i specjalistów zainteresowanych problematyką zaburzeń rozwojowych u dzieci i młodzieży

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Trudności w przyswajaniu wiedzy
Autor Wiadomość
Małgorzata 

Wiek: 57
Dołączyła: 09 Wrz 2007
Posty: 650
Skąd: Lędziny
Wysłany: 2007-09-09, 21:42   Trudności w przyswajaniu wiedzy

Już trzy lata temu mieliśmy forum, na którym toczyło się mnóstwo wartościowych dyskusji. Postaramy się sukcesywnie przenosić i wklejać tutaj stare posty, bo naprawdę warto :d


Temat: Trudności w przyswajaniu wiedzu
Autor: basiak
Data: Nov 25 2004, 07:19 PM


Kochane Fastrygusie smile.gif Czy Wasze dzieci tez mają kłopoty z przyswajaniem sobie wiedzy, z kompletną niemożliwością logicznego myślenia, analizy i syntezy, z zaburzeniami pamięci i zupełnym brakiem motywacji do jakiegokolwiek wysiłku umysłowego?
Jak to jest? Powiedzcie i pomóżcie mi zrozumieć. Ja jestem belfrem, więc trochę skażona zawodowo. Staram się w różny sposób przedstawiać materiał mojemu dziecku ale ... efekty niewspółmierne do wysiłku. NIe mogę sobie pozwolić na ślęczenie po kilka godzin dziennie nad lekcjami. Co robić? Mateusz jest w szóstej klasie szkoły podstawowej, powtarza tę klasę, niedługo gimnazjum i pytanie : jakie?
Czy gimnazjum specjalne jest wyjściem? I czy dobrym wyjściem? Nie widzę możliwości umieszczenia go w masowej szkole. Z drugiej strony, nie chciałabym skazywać go na szkolnictwo specjalne.... Jestem w rozterce...

Fastrygo.. powiedz, co myślisz... Kasiu... może ty coś podpowiesz?

( nb . Kasiu - Mateusz zapałił się do wymiany korespondencji ale teraz już mu zapał przeszedł..sad.gif )

===========================================================

Autor: fastryga
Data: Nov 25 2004, 09:35 PM


Basiu,
więcej po powrocie - jutro o świcie ruszam do Warszawy. (Będzie nowy program o FAS w TVP2.).
Jasne, ze wszyscy mamy takie problemy z naszymi "fasolkami". Bo ich mózg pracuje inaczej i przyswaja wiedzę inaczej. W związku z tym uczyć trzeba inaczej - a nie dłużej. Cieszę się, że poruszyłaś ten wątek.
Odezwę się jutro wieczorem - teraz lecę.
U nas trudny dzień - zginął jeden z dwóch naszych nowych kotków sad.gif Fasowe reakcje naszych dzieci opiszę jutro, bo to "perełki" wink.gif

Basiu, czy czytałaś Domana?
Pozdrawiam serdecznie

===========================================================
Autor: Iwona
Data: Nov 25 2004, 10:08 PM

Basiu,
mojej córce Kasi nauka od startu idzie jak po grudzie i szybszy jest "wyciek" niż "napływ". Mój stosunek do niej zmienia jej stosunek do wszystkiego, co robi. Nie daj Boże jak opuszczę ręce... Jest w drugiej klasie gimnazjum i męczy się potwornie, zwłaszcza, że się pojawiły ciekawsze tematy niż nauka... Miałam nadzieję, że Kasia utknie gdzieś w podstawówce, ale wychowawca wyjaśnił mi, że żeby "usadzić" ucznia, trzeba powołać specjalną komisję z Kuratorium. Adoptowaliśmy Kasię na dwa dni przed startem do szkoły. Może gdyby poszła tam o rok później, byłoby jej lżej. Jeszcze żeby było tego mało, chodzi do tej samej klasy z moim rodzonym synem, "po prostu geniuszem" rolleyes.gif . To robiło dużo złego. Myślę, że teraz, jak ja sama dotknełam sedna dowiadując się o FAS w ogóle, będzie lżej nam wszystkim.
Pozdrawiam serdecznie,
Iwona

==========================================================

Autor: basiak
Nov 26 2004, 09:21 AM


Iwonko - Mateusz jest z nami od września tego roku. Chodzi do 6 klasy podstawówki ale tylko dlatego,ponieważ nie zdał tej klasy. Był w Ośrodku Szkolno- Wychowawczym, gdzie realizował program minimum, ale jemu też nie jest w stanie podołać. Wydawało mi się,że to efekt zaniedbania - najpierw rodzina patologiczna , która nie zaspokajała jego podstawowych potrzeb a potem Dom Dziecka, gdzie też się nikt postępami w nauce nie przejmuje. Ale widzę,że nie. Najważniejszą przeszkodą jest kompletny brak motywacji.
Mój starszy syn chodzi też do 6 klasy ale nie z Mateuszem... uznałam,że to nie będzie dobre rozwiązanie. Chodzą do tej samej szkoły. Myślałam,że przykład Maćka, jakoś dobrze wpłynie na Mateusza i może tez zacznie coś robić... ale przeliczyłam się. Moi chłopcy przychodzą ze szkoły i siadają do lekcji a Mateusz przychodzi ze szkoły i robi wszystko,żeby do lekcji nie siąść. Jak nikt z nas z nim nie siedzi przyodrabianiu, to on nic nie robi.
Przyznam ,że moja belferska dusza dostaje szału...
Tym bardziej,że naprawdę muszę się zastanowić , co dalej... Nie chcę go ciągnąć za uszy i zmuszać do nauki. Ale nie chcę też naznaczyć go etykietką osoby upośledzonej umysłowo. ( wg ostatnich badań IQ 78).

Mówisz,że wiedza o FAS pozwala ci nabrać dystansu do kłopotów szkolnych córeczki... mnie nie. Może za mało wiem ( to akurat pewne na 100%) , ale uważam że rozpoznanie problemu nie likwiduje go. Jakie metody nauczania stosować? Jak zachęcic dziecko do nauki? Jak uświadomić mu skutecznie,że w życiu musi liczyć sam na siebie i zawód sensowny jest mu potrzebny?
Bardzo chciałabym uchronić Mateusza przed powieleniem scenariusza życia jego ojca, ale dzisiaj nie wydaje mi sie to możliwe.

Ufff...ale się wypisałam..Przepraszam... FAS jest dla mnie nowością i może dlatego muszę się wygadac a potem dopiero pojąć smile.gif

Gosiu - nie czytałam Domana... nie wiem o co chodzi smile.gif
Kotek zginął , to znaczy,że się zapodział? Czy zginął - zszedł śmiertelnie?

Gratulacje - stajesz się osobą medialną smile.gif Powiedz kiedy emicja programu smile.gif

===========================================================
Autor: KasiaL
Nov 26 2004, 06:11 PM



Witam Pani Basiu ,
Na samym wstępie Panią i Mateusza serdecznie pozdrawiam... Niestety z tego co mi wiadomo dzieci syndromem FAS mają duże problemy z zapamiętywaniem , są nadpobudliwe , mają krótką koncentrację uwagi itp ... Pani Basiu , ja myślę ,że Bóg dał Pani wielki skarb , którym właśnie może warto zrezygnować z niektórych rzeczy dla dobra Mateusza . Proszę powiedzieć mi , jak Mateusz wygląda , z pisaniem , czytaniem . U nas w Toruniu , będzie organizowany kurs , dotyczący rozpoznawania FAS , oraz wsparcia dzieci i młodzieży dotkniętych właśnie tym problemem , jak Mateusz oraz wiele innych dzieci Dwódniowe szkolenie odbędzie się 18 -19 grudnia br. To jest " Fundacja Daj szansę" w Toruniu przy ul. Piskorskiej 11 . Kurs ten odbywa się bez udziału dzieci . Po tym szkoleniu będziecie państwo zaproszeni na wizytę z Dzieckiem . Jeśli mają państwo orzeczenie o niepełnosprawności dziecka , to umożliwi to bezpłatny udział w zajęciach .Jeśli podejmą państwo decyzję o udziale w kursie prosimy o kontakt telefoniczny . 056 - 648 -23 63 ,gdybyście państwo nie podjęli decyzji o udziale w kursie o przyjeździe również prosimy o kontakt . Pozwoli to nam zaprosić inną rodzinę . Czekamy na informację do 10 grudnia .
A wracając do sprawy Mateusza , myślę ,że muszą państwo oddać tę sprawę panu Bogu , a on napewno będzie wiedział , co z Tym zrobić . Myślę ,że Mateusz dojrzeje do kontaktu z ze mną , ja nie będę na niego naciskać , ponieważ to nie ma sensu . Głowa do góry , będę się za was modlić - czekam na wiadomości
Pozdrawiam Kasia

===========================================================
Autor: fastryga
Nov 27 2004, 10:13 AM

Basiu,

co robić, gdy dziecko ma 12 lat metrykalnie, a neurologicznie i psychicznie 7? Nasza Iwona jest w tym wieku dokładnie.
Od ponad roku objęta jest naszym programem usprawniającym i ma nauczanie indywidualne w domu. Jestem bardzo z tego zadowolona, skończyły się godziny ślęczenia nad zeszytem.
Szkoła specjalna nie jest wyjściem, no bo przecież oferta wcale nie jest "specjalna" - tylko po prostu obniżona poprzeczka, a nam nie o to chodzi.
Z naszymi dziećmi naprawdę trzeba inaczej. Łączyć treści edukacyjne ze stymulacją polisensoryczną, przestać działać na logikę (tłumacząc godzinami np.) bo to i tak strata czasu.
Materiał musi być konkretny. Przyklad - po skończonej lekcji matematyki (z której dziecko i tak nic, a nic sad.gif ) przekazujemy te same tresci inaczej: prezentacja np. tabliczki mnożenia za pomocą bitów (na dużych kartach, duze cyfry), włączamy dźwięk (to samo za pomocą słuchawek), wykorzystujemy komputer, włączamy ruch i dźwięk (dziecko klaszcze, robi przewrót i mówi że 2x2 to 4), integrujemy zmysły. Oczywiście to musi być codzienność. Tradycyjna szkoła nie jest dla naszych dzieci.
Trzeba też dokładnie określić nasze cele, na jakie obszary chcemy działać, uporzadkować im życie i przestrzeń, dać im poczucie przewidywalności (co i kiedy będą robiły i w jaki sposócool.gif. Nasze dzieci lubią schematy i porządek, źle znoszą zmiany.
Basiu, lektura do poczytania rolleyes.gif

1. Doman Glenn, Jak postępować mając dziecko z uszkodzeniem mózgu, PRO-TEXT, Poznań 1996
2. Doman Glenn, Doman Janet, Jak nauczyć małe dziecko czytać, EXCALIBUR, Bydgoszcz 1992
3. Dryden Gordon, Vos Jaentte, Rewolucja w uczeniu, Moderski i S-ka, Poznań 2002
4. Pennock Keith, Ratowanie dzieci z uszkodzeniem mózgu, Booknista, Toruń 1992

Pozdrawiam serdecznie

PS> Kotek sobie poszedł na pierwszy spacerek... Nie ma go sad.gif

===========================================================
Autor: basiak
Dec 5 2004, 10:48 AM


Malgosiu - wiem,że szkoła masowa nie jest dla naszych dzieci... ale co zrobić..? Zeby miec nauczanie indywidualne, to trzeba przekonać Poradnię PP. sad.gif A Poradnia niechętna. U nas w Pruszkowie jest totalna pustynia. Owszem mogłabym posyłać go na płatne zajęcia ale na razie mnie na to nie stać.
Zazdroszczę wam możliwości działania. A może one są? Tylko ja ich nie dostrzegam ?
Powspółczujcie mi trochę, bo mam okropny dołek. Dzisiaj znowu przeglądałam zeszyty Mateusza, pytałam go trochę i znowu widziałam minę męczennika i tępy upór na twarzy. Po prostu do szału mnie to doprowadza! Jestem nauczycielem już 15 lat ale do tej pory nie nauczyłam się zmuszania ludzi do nauki. Nie cierpię tego!

******kilka godzin później*******
Zastosowałam zupełnie niepedagogiczne metody cool.gif Zagoniłam do pokoju, jasno określiłam, czego ma się nauczyć i zapowiedziałam, że nie wyjdzie , dopóki się nie nauczy. Oczywiście sumienie pedagogiczne kąsało mnie przeraźliwie, ale... postanowiłam być twarda. Od czasu do czasu tylko przychodziłam i informowałam,że im więcej będzie się sufitować, tym dłużej trzeba będzie siedzieć a dzień leci... Ku mojemu zdumieniu osiągnęlam efekty ohmy.gif Dziecko siedziało wprawdzie całe popołudnie, ale nauczyło się i to naprawdę bardzo dobrze. ohmy.gif
Oczywiście nachwaliłam się ile mogłam a rozpromienione dziecko zakomunikowało mi : " Bo wiesz, ciocia, ze mną to trzeba ostro, jak mi się nic nie chce".... Szczęka mi opadła... i twa w tym stanie do teraz tongue.gif

===========================================================
Autor: Iwona
Dec 14 2004, 10:56 PM


Basiu,
ogarneła mnie nie raz istna zgroza, kiedy moja Kaśka reagowała tzw. "zajarzeniem" na nasz wrzask czy groźbę. I tak nauczyła się - jeździć na rowerze, na łyżwach, pływać (teraz latem z wody nie wychodzi...), odczytywania wskazań na termometrze za oknem, jeść rzeczy dla niej Niejadalne (gdy przyszła do Domu Dziecka po śmierci swojej Mamy, jadła tylko chleb i konserwy, jej żołądek odrzucał WSZYSTKO inne; jak przyszła do nas, jadła jeszcze kartofle i twaróg... Teraz je wszystko, choć jest zdeklarowaną wegetarianką, co jej tylko na zdrowie wychodzi.)
Czytam teraz Michaela Dorrisa "Zerwaną więź". Rewelka!!! Do nabycia w Gdańskim Wydawnictwie Psychologicznym. Niezbyt to piękne cieszyć się, że ktoś miał podobnie jak my, ale w tym przypadku oddycham z ulgą, że ktoś ten szlak przeszedł przede mną. Poza tym czyta się to nie jak typowy amerykański poradnik, bo autor "przerabiał temat" na własnej skórze, wylewał łzy i nienawidził sam siebie np. za takie porywy złości, jakie się nam zdarzają na porządku dziennym. Polecam, zwłaszcza że oprócz żywych doświadczeń autor pisze po prostu pięknym językiem.

Odezwała się biologiczna rodzina Kasi - były jej 14te urodziny i zadzwoniły siostry. Po dwóch telefonach były dwie awantury ze strony Kasi: że ją WIĘZIMY. Że ograniczałam jej kontakt z rodziną(!) - dwa miesiące po zamieszkaniu Kasi u nas pojawiły się jej dwie siostry - odwiedzić, obejrzeć nas, urodziny, Gwiazdka. Skutek był zaskakujący - Kasia cofnęła się w rozwoju o całe lata świetlne: przestała się uczyć, wróciła wada wymowy, którą "tępiłyśmy" pilnie u logopedy i w ogóle "pokazało się dno". Wychowawczyni wezwała mnie do szkoły. Spotkałam się z psychologiem i z dyrektorem Domu Dziecka - kazali bezwzględnie obciąć kontakty, zwłaszcza, że cała tamta rodzina to jedna wielka patologia, z dilerstwem narkotykowym na czele.
Teraz Kaśka potrafi powiedzieć: "A ja I TAK się spotkam z Anią i Krysią! schmoll.gif " Masz babo placek. Ale jak wszystko inne, nawet obraza i upór nie trwa u niej zbyt długo.

Nie jest to wszystko proste. Czasem mi to przypomina lot na Saturna... i z powrotem. Ale może po prostu nie było innych ludzi do wykonania tej misji?
Pozdrawiam serdecznie,

Iwona

===========================================================
Ostatnio zmieniony przez Jabuk 2007-09-09, 21:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Ewik


Dołączył: 09 Wrz 2007
Posty: 3
Wysłany: 2007-09-10, 06:37   

To ja moze sie wypowiem jako korepetytorka. Szkoda, ze mnie nie ma na miejscu, bo sprobowalabym chetnie lekcji matematyki z dzicmi z FAS. Kiedys na korepetycje przychodzil do mnie chlopiec, ktoremu psycholodzy i nauczyciele przyczepili etykietke "opozniony w rozwoju" Chlopak pracujac ze mna mial 4 na koniec roku. Ale to nie takie proste. Byla to bardzo ciezka praca zarowno z mojej jak i jego strony. Matematyki nie lubil, pani od matematyki miala go za glaba i tak tez go traktowala. Byl totalnie zniechecony i nic nie chcial robic. Pierwsze co zrobilam, to sprawilam iz lekcje ze mna byly dla niego ciekawe. Ukladalam program tak, aby sie dobrze bawil. A najwazniejsze to nigdy NIE DAC ODCZUC DZIECKU, ZE JEST GORSZE i INNE NIZ POZOSTALE DZIECI. Trzeba naprawde duzo cierpliwosci i samozaparacia. Nie wolno pokazac nawet najmniejszym grymasem ust, ze sie jest zniecheconym i rece opadaja. Z doswiadczenia wiem, ze NAJLEPIEJ NA DZIECI DZIAŁA JAK SIE JE CHWALI. To jest naprawde bardzo wazne. Ja robilam tak: dawalam cos prostego, tlumaczylam do poki nie zrozumial. ( Najlepiej tlumaczyc na : pieniadzach, ptaszkach, zwierzatkach, owocach itp... itd... ;) Poslugujac sie kolorowymi pisakami, nozyczkami i plastelina. Nawet licealisci lubia takie zabawy ;) Im ciekawsza otoczke zbudujecie, tym dzieci beda pilniej sluchac )
Gdy chlopak w koncu zrobil cos dobrze, to bylam cala w skowronkach i robilam ochy i achy :d "Widzisz, udalo sie, wiedzialam ze Ci sie uda. Wspaniale to zrobiles. I Ty mowisz, ze nie lubisz matematyki? Ty po prostu masz zaleglosci. Ale jak pokonasz zaleglosci, to bedziesz mial bardzo dobre stopnie, bo madry chlopak z Ciebie itp... Jak cos mu nie wychodzilo i sie denerwowal to mowilam lekcewazaco: Eee, nic nie szkodzi, to trudne jest. Ludzie nie zalapuja tego od razu, bo wiesz to trzeba wypracowac. Ale juz wiem na co Cie stac i jaki jestes madry, wiec na pewno predzej czy pozniej to zalapiesz itp...

No i jeszcze jedna rada. Jesli stac Was na to finansowo to najlepiej poslac dziecko do obcego nauczyciela; z renoma, takiego co kocha dzieci i uwielbia uczyc. Jakos tak jest, ze rodzice nie potrafia tlumaczyc wlasnemu dziecku. Brak tego odpowiedniego dystansu :(

Nie wiem, czy to co napisalam Wam sie przyda ale tak sobie pomyslalam, ze moze moje metody nauczania beda pomocne w nauce z dziecmi FAS. Jesli macie jakies pytania matematyczne, np. nie wiecie jak wytlumaczyc dziecku dany material, to chetnie pomoge. :)
 
 
     
Gośka 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 53
Dołączyła: 09 Wrz 2007
Posty: 542
Skąd: mazowieckie
Wysłany: 2008-01-08, 22:52   

Muszę sie pochwalić. Nasze starania zostały nagrodzone - mała nie ma nawet jednej jedynki na półrocze. W dużej mierze jest to również zasługa pani dyrektor gimnazjum i wszystkich nauczycieli. Po długich wahaniach powiedziałam w czym problem. Nauczyciele okazali bardzo dużo zrozumienia i cierpliwości. Dziecko jest zadowolone, a my szczęśliwi. Okazuje się, że mając odrobinę dobrej woli i w ogromnych gimnazjach można dostrzec ucznia ze specyficznymi problemami. :dziekuje:
 
 
     
Kruffka 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 44
Dołączyła: 08 Gru 2007
Posty: 68
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-09, 11:09   

:brawo:
 
     
Małgorzata 

Wiek: 57
Dołączyła: 09 Wrz 2007
Posty: 650
Skąd: Lędziny
Wysłany: 2008-01-09, 13:19   

Gośka napisał/a:
mała nie ma nawet jednej jedynki na półrocze.


Brawo Karola! :brawo: :hura:
_________________
Pozdrawiam serdecznie,

Małgorzata

Zapraszam na strony Fundacji FASTRYGA

http://fas.edu.pl/
http://fas.org.pl/

oraz Ośrodka FASTRTYGA
https://sites.google.com/site/osrodekwledzinach/home
https://plus.google.com/u/1/108991578606595391937/posts
 
 
     
Ewa Ursus
Gość
Wysłany: 2008-01-10, 15:44   

Witam po raz pierwszy na tym forum.

Jestem kandydatką na matkę zastępczą. Moje dziecko mieszka u mnie od pół roku. Ma 9 lat i chodzi do normalnej szkoły, bo w integracyjnej nie było miejsc. Nie ma orzeczonego FAS, chodź według znajomego pedagoga specjalnego, ma wszystkie objawy. Na początku nienawidziła matematyki i najczęściej oszukiwała, że nie ma nic zadane. Godzinami odrabiałyśmy zaległości. Nieświadomie zastosowałam metodę Ewiki (cierpliwie tłumaczyć i jak najwięcej chwalić) i odniosłam sukces. To oczywiście przede wszystkim sukces mojego dziecka. I myślę, że przed nami jeszcze niemało problemów i mnóstwo sukcesów.

Pozdrawiam
Ewa
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12